 Uczniowie klas trzecich podczas zajęć wykonali palmy wielkanocne. Do wykonania gromadzili przez kilka dni potrzebne materiały. Samodzielnie wykonywali kwiaty z bibuły. Głównym założeniem było zrobienie jak najwyższej palmy z wykorzystaniem naturalnych surowców. Swoje prace pokazali dyrekcji szkoły, po czym udali się do kościoła i ustawili je w głównym ołtarzu. Była to piękna dekoracja w czasie świąt. Myślimy, żże stanie się to tradycją do której włączą się w przyszłości inne klasy.
„Palma – symbol zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy
Do dziś wszędzie w Polsce występują palmy wielkanocne i liczne zwyczaje ludowe z nimi związane. Sporządzane są z gałązek wierzbowych, ozdabiane wstążkami i kwiatami. Wierzba uznawana była za roślinę „miłującą życie”, dlatego zawsze była wkładana do palm. Używano też gałązek innych roślin: cisu, borówek, bukszpanu, barwinka, tui. Tradycyjnie za święte uchodziło albo drzewo „wiecznie zielone”, albo to, które pierwsze wypuszczało wiosną liście. Dla plemienia Polan, naszych przodków, była to wierzba. Zwyczaj cięcia wiosną zieleniejących gałązek wziął się z wiary, że drzewo może udzielać człowiekowi siły witalnej. Poświęconymi w kościele palmami kropiono domostwa, obejścia i bydło w oborze. Zawieszona pod strzechą miała chronić od złego, czarów, nieszczęścia i choroby, a przede wszystkim – od ognia. Poświęcone palmy przechowywano z szacunkiem do następnej Wielkanocy.
Bazie wierzbowe, nazywane też kotkami, były symbolem budzącej się przyrody i czasem jedzono je, aby zapobiec chorobom. W tekście Zofii Kossak czytamy: „Wychodząc po nabożeństwie z kościoła, należy połknąć parę poświęconych baziek. Miękkie, kosmate, z trudem przechodzą przez krtań, lecz zabieg wart jest trudu, chroni bowiem od chorób gardła na przeciąg roku”. Bazi nie można było zmarnować. Dlatego po ich spaleniu popiół rozsypywano, aby nieszczęścia i choroby omijały domostwo, a urodzaj był bogaty.”
|