Pod szkołą wszyscy jeszcze ziewali i duchem byli w cieplutkich łóżkach, ale wystarczyło, że przed naszymi oczami pojawił się piękny obraz okrytych już jesienną aurą Bieszczadów, a momentalnie zapragnęliśmy zdobywać górskie szczyty. We wspaniałych nastrojach ruszyliśmy ku naszemu celowi – czyli Połoninie Wetlińskiej. Wszyscy z ogromną werwą i energią rozpoczęliśmy marsz.
Jak się później okazało, był to w dużej mierze słomiany zapał, bo co kilkaset metrów robiliśmy sobie postój. Cała grupa bez szwanku dotarła do celu, a następnie podziwialiśmy jesienne krajobrazy, wędrując szczytem Połoniny.
Po zejściu ze szlaku rozpaliliśmy ognisko, nie obyło się również bez pieczenia kiełbasek. Wiele osób robiło zdjęcia, żeby mieć co wspominać za kilka lat. W drodze powrotnej wszystkim dopisywały humory i planowaliśmy następne wspólne wycieczki.
Wyjazd był udany, dlatego już planujemy kolejny. A zmęczenie i wyjątkowo silny wiatr, który towarzyszył nam w trakcie całej wyprawy, tym bardziej nas do tego motywują. (Na koniec dodamy, że w nocy ten sam wiatr, z którym maszerowaliśmy, zerwał dach z Chatki Puchatka).
Uczniowie klas pierwszych |