| Taki tytuł nadaliśmy naszemu montażowi słowno – muzycznemu, który przygotowaliśmy na okazję 14 lutego, czyli dnia Świętego Walentego, Dnia Zakochanych popularnie zwanego Walentynkami. W naszym kraju tradycja obchodzenia tego dnia nie jest długa, co więcej spora rzesza ludzi twierdzi, iż w ten sposób wyłącznie naśladujemy obce tradycje, czy wręcz fanaberie. Czy jest tak w istocie? Co złego jest w obdarowywaniu ukochanej osoby anonimowym podarunkiem, czy kartką podpisaną „Twój Walenty” czy „Twoja Walantynka”? Czy nie warto wykorzystać tego dnia by powiedzieć komuś, choćby przyjacielowi, ukochanemu, czy sąsiadowi kilku miłych słów jak np.: „lubię cię”, „kocham”, „uwielbiam”, czy choćby „szanuję”? Święty Walenty sprzyja zakochanym, jest ich patronem, pomaga i czuwa nad nimi, a zwłaszcza nad tymi, którym brakuje odwagi, by wypowiedzieć swoje uczucia, otworzyć się, być może odpowiedzieć sobie na pytania: „Czym właściwie jest miłość?”, „Czy jest potrzebna?”, „Czy można bez niej egzystować?”
Przygotowując nasz program walnetynkowy, my tzn. uczniowie gimnazjum i liceum postanowiliśmy odpowiedzieć na te pytania wykorzystując m.in. utwory znanych wieszczów takich jak: Maria Pawlikowska – Jasnorzewska, Halina Poświatowska, Wisława Szymborska, Konstanty Ildefons Gałczyński, Julian Tuwim, Ronald D. Laing czy Edward Stachura, a także piosenki równie znanych zespołów czy solistów, zarówno tych z tzw. „starszego pokolenia” jak np.: Maanam, Anna Jantar, Trubadurzy, Czerwone Gitary, Andrzej Dąbrowski, Marek Grechuta, Kabaret Starszych Panów, Ewa Bem, jak i z „młodszego” w tym: Piersi, Ewelina Flinta, Pudelsi, Reni Jusis, Monika Brodka, Myslovitz czy Fraba. „Przerywniki” muzyczne zostały dobrane tak, by stanowić uzupełnienie recytowanych wierszy i pobudzić wyobraźnię widowni. Miejmy nadzieję, że ten efekt uzyskaliśmy.
Poprowadzenie naszego występu powierzyliśmy dwóm niezawodnym narratorom: Kasi Kędrze (kl. II A LO) oraz Marcinowi Staniszewskiemu (kl. I A LO), którzy melancholijnym głosem dodatkowo wprowadzili nas wszystkich w niezwykle romantyczny nastrój. Recytacji przepięknych wierszy miłosnych podjęli się: Katarzyna Karaś (kl. II B LO), Adrian Serafin (kl. I b GIM), Natalia Raich (kl. 3 a GIM), Grzegorz Materniak (kl. II A LO) oraz Zuzanna Zawojska (kl. II A LO) w duecie z Rafałem Buczkowskim (kl. III b GIM).
Oprócz recytacji zaprezentowaliśmy również trzy scenki ukazujące kłótnie pomiędzy zakochanymi, ale w nieco zabawny sposób. Prawdę powiedziawszy każda ze scenek była przepełniona zarówno elementami komedii, jak i tragedii. Pierwsza z nich była parodią słynnej sceny balkonowej z szekspirowskiego „Romea i Julii”, w której wystąpili: Małgorzata Ciupka (kl. I A LO) jako Julia oraz Marcin Pulnar (kl. 3 a GIM) jako Romeo. Ów słynny balkon został zastąpiony wysypiskiem śmieci, zaś subtelna Julia i rycerski Romeo wystąpili
z pewnością dla większości w szokującej roli … śmieciarzy, lecz za to z jaką gracją i finezją! Małgosia i Marcin ukazali nowe oblicze szekspirowskich postaci na miarę XXI wieku: Julki
i Romka, którzy, mimo iż pokrzywdzeni przez los potrafią odnaleźć krztę romantyzmu
w nieprzyjaznym świecie, jakim przyszło im żyć. Romeo nadal szarmancki, nieco może grający cwaniaka, zaś Julia delikatna i wrażliwa. Oboje zagrali swe role doskonale. Dzięki ich talentowi i wyczuciu scenka ta na długo pozostanie w naszej pamięci.
Następnie zaprezentowaliśmy scenkę, w której wystąpili dobrze znani i lubiani bohaterowie z filmu animowanego pt. „Shrek”, czyli: Smoczyca (Anna Nowotarska kl. 3 a GIM) i Osioł (Hubert Jurkowski kl. 3 a GIM). Widownia zrywała boki ze śmiechu widząc jak Smoczyca wyrzuca z domu niewiernego Osła, grożąc mu, że go przeklnie, zaś ten udając niewiniątko na kolanach próbuje ją udobruchać. Ania jak i Hubert spisali się na medal, ich gra była naprawdę brawurowa, przekonywująca i realistyczna.
Na koniec pozostała „perełka”, a może należy powiedzieć, że „perła” biorąc pod uwagę sukces, jaki osiągnął film, który poddaliśmy lekkiej „obróbce” dla potrzeb naszego przedstawienia. Chodzi tu o scenkę, którą ochrzciliśmy mianem „titanikowego triku”,
w której wystąpili: Katarzyna Pulnar (kl. 3 a GIM) w roli Rose oraz Arkadiusz Penar (kl. 3 a GIM) jako Jack. Począwszy od motywu z wiatrakiem wypożyczonym z sekretariatu w celu uzyskania efektu wiatru, który miał smagać twarze naszych aktorów stojących na rufie niby to statku niczym oceaniczna bryza, poprzez sygnał telefonu komórkowego, który dzwoniąc
w takt piosenki zespołu Arsenium „Love Me, Love Me” zakłócił sielsko – anielskie chwile pary zakochanych, aż do momentu kulminacyjnego, kiedy to czar pryska, a pojawiają się: wątpliwości, oskarżenia, gorycz i nienawiść kończące tę scenkę wszystkim nam towarzyszyło napięcie porównywalne z tym, jakie można odczuć oglądając filmy grozy Hitchcocka. Kasia
i Arek świetnie odegrali swe role udowadniając, że mają ogromne poczucie humoru, ale przede wszystkim talent, w niczym nie ustępując pięknej Kate Winslet i boskiemu Leonardo DiCaprio , odtwórcom roli Rose i Jacka w filmie Jamesa Camerona „Titanic”.
Trzy scenki i trzy zawiedzione, zdradzone, zranione do głębi i opuszczone dziewczęta. Czy taki miałby być finał? Być może, gdyby to był inni dzień aniżeli 14 lutego, ale na szczęście Święty Walenty czuwał nad nami, także wszystko zakończyło się tak, jak to na romantyczne produkcje przystało, czyli nie zabrakło tego, co potocznie zwie się „happy ending”. Na scenę wkroczyli „winowajcy” ze skruszonymi minami i drżącymi od emocji wargami przeprosili swe ukochane recytując urzekające wiersze autorstwa Edwarda Stachury – „Zobaczysz” oraz „Tango triste”, po czym wręczyli swym wybrankom czerwone róże, a te rzuciły się im na szyje. Tak chyba być powinno, że „po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój” jak niegdyś śpiewał Krzysztof Cugowski. Tak też jest z miłością, są dobre, ale i złe chwile, lecz jeśli dwoje ludzi obdarowuje się szczerym i silnym uczuciem, to przetrwają wszystko, bowiem miłość góruje nawet nad wiarą i nadzieją, bowiem „miłość nie zna wieku, granic ani śmierci”.
J Amorek J
<<<zobacz zdjęcia>>> |