| Studniówka to bez wątpienia jeden z najważniejszych dla nas, maturzystów dni, który przez długi czas będziemy wspominać głównie, dlatego iż to pierwszy prawdziwy bal w naszym życiu. Staraliśmy się, aby dzień ten był wyjątkowy, dlatego też nasze przygotowania rozpoczęliśmy już od października. Początkowo były to wstępne rozmowy dotyczące sali, w której ma się odbyć bal czy orkiestry, lecz z każdym tygodniem zdawaliśmy sobie sprawę, że zostaje nam coraz mniej czasu. Zwłaszcza dwa tygodnie przed studniówką były dla nas szczególne napięte. Liczne próby poloneza, przygotowanie programu artystycznego ciągle przypominały nam, że do studniówki już niedaleko. W końcu nadszedł ten długo oczekiwany przez nas dzień, czyli sobota 12 stycznia. Bal studniówkowy rozpoczął się o godzinie 18.00
(a właściwie kilka minut później) od części oficjalnej a mianowicie powitania wszystkich gości przybyłych na uroczystość. Następnie głos zabrali: Pani Dyrektor Elżbieta Nadziakiewicz, Zastępca Burmistrza Pan Wojciech Farbaniec, przewodniczący Rady Rodziców Pan Lesław Penar oraz przedstawiciel klasowej Rady Rodziców, jedna z mam Pani Teresa Smoleń. Po przemówieniach nastąpiło oficjalne otwarcie balu poprzez przecięcie wstęgi przez Panią Dyrektor i gości. Kolejnym bardzo ważnym, o ile nie najważniejszym punktem naszej studniówki, bez którego nie byłoby o niej mowy było odtańczenie poloneza. Jesteśmy skromni, ale nie chwaląc się poszło nam doskonale oczywiście zawdzięczamy to dwóm, a może czterem pierwszym parom, które bezbłędnie poprowadziły cały taniec. Po odtańczeniu poloneza, kiedy emocje nieco opadły udaliśmy się na obiad by się posilić
i zregenerować siły, których miało nam wystarczyć do dalszej zabawy, czyli aż do białego rana. Kiedy spożyliśmy posiłek, rozpoczął się program artystyczny, do którego to uprzednio pieczołowicie przygotowywaliśmy się. Na początku zostaliśmy zaskoczeni przybyciem na bal pewnego tajemniczego, ale jakże uroczego Włocha Poli Dżanetti, wraz z osobistym tłumaczem, który bardzo serdecznie nas przywitał i życzył dobrej zabawy, jak również by zbliżająca się matura poszła nam jak najlepiej. Mamy nadzieję, że nie żałował przybycia z tak odległych stron na nasz bal, i że doskonale się bawił. Następnie nadszedł czas na refleksje. Zdecydowaliśmy, że ukażemy, jak bardzo zaangażowaliśmy się w życie szkoły i jak wiele wspomnień z tego okresu nam pozostanie. Przypomnieliśmy sobie 3 lata spędzone w liceum wszystko to, przez co razem przeszliśmy i co razem zrobiliśmy a było tego naprawdę sporo. Uświadomiliśmy również naszym nauczycielom, czego będą żałować kiedy już opuścimy mury naszego rymanowskiego liceum. Nie jednemu nauczycielowi zakręciła się łezka w oku. Nie zabrakło także śmiesznych momentów np. podczas oglądania filmiku, na którym Tomek (Zajączek) w duecie z Rafałem (Szorfik) „śpiewają” kolędę w języku niemieckim (po tym wystąpieniu na pewno muszą mieć wielu fanów). Następnie nadszedł czas na podziękowania dla uczących nas nauczycieli za trud, jaki włożyli w naszą naukę oraz wychowanie. Każdemu z nauczycieli wręczyliśmy czerwoną różę, która swym pięknem oddawała to, co chcieliśmy im przekazać, czyli szczere i gorące podziękowania za wszystko, co dla nas zrobili, a było tego naprawdę dużo. Oczywiście podziękowania złożyliśmy również na ręce naszych kochanych pań wychowawczyń, czyli pani Anny Kenar – Szul i pani Jolanty Konieczny. Wyrazem podziękowania była piosenka, co u niektórych w własnym wykonaniu. Nie zapomnieliśmy o naszych ukochanych rodzicach, którym także podziękowaliśmy przede wszystkim za to, że jesteśmy, za wychowanie, opiekę oraz za przyczynienie się to tego, aby ten dzień był dla nas szczególny i wyjątkowy. Po zakończeniu części oficjalnej zaprosiliśmy wszystkich do wspólnej zabawy. Wszyscy bawili się wyśmienicie, co zawdzięczamy oczywiście zespołowi Quattro, czyli państwu Malinowskim, którzy profesjonalnie „zagrzewali” nas do harców na parkiecie. Każdy był tak pochłonięty zabawą, że nie spostrzegł jak szybko mija czas. Nim się obejrzeliśmy wybiła godzina 6 rano, co oznaczało, że musimy zakończyć nasz piękny bal studniówkowy. To nic, że niemal każdy narzekał na ból nóg, gdyż ten niewielki dyskomfort świadczył tylko o tym, iż bawiliśmy się przednio.
Nasz bal studniówkowy był takim balem o jakim śpiewała niegdyś Maryla Rodowicz, był „balem nad bale” i z pewnością pozostanie w naszej pamięci na długie lata, bowiem mamy co wspominać. Zaś jak po każdej studniówce również i po naszej, w pierwszy dzień po balu, późnym niedzielnym popołudniem odbyły się poprawiny. Wyspani i wypoczęci po zabawie studniówkowej byliśmy gotowi i pełni werwy do dalszej zabawy. Kiedy tylko usłyszeliśmy muzyczne rytmy od razu zapomnieliśmy o dokuczającym nam bólu nóg. Bawiliśmy się doskonale choć już nie do białego rana.
Zaś chcąc umilić sobie ferie zimowe zorganizowaliśmy wyjazd do krośnieńskiego Fikolandu. Pobyt w Fikolandzie sprawił, że mogliśmy się poczuć o wiele lat młodsi. Zabawa była doskonała, nikt z nas nie zapomniał jak to bawiliśmy się dobre parę lat temu jako kilkuletnie dzieci. Bardzo dużo frajdą dla nas, czyli wyrośniętych przedszkolaków była kąpiel i bitwa
w piłeczkach, niejeden z nas wyszedł z niej z mniej bądź bardziej poważnymi obrażeniami.
Dużo radości również przysporzyła nam dmuchana zjeżdżalnia, na której osiągaliśmy maksymalne prędkości oraz czołganie się w przerażająco ciemnych tunelach. Była to doskonała lekcja wychowania fizycznego, z której niektórzy, głównie chłopcy wyszli wręcz mokrzy. Bawiliśmy się wyśmienicie, czas, który spędziliśmy w Fikolandzie zapewne każdemu z nas przypomniał błogie chwile z dzieciństwa. Wszystkie nasze wybryki, jakich dokonaliśmy w zabawkowym świecie zostaną upamiętnione, gdyż wszystko to zostało nagrane i posłuży jako materiał do płyty studniówkowej. Po fikolandowych wyczynach udaliśmy się do restauracji MacDonald’s by nieco się posilić i zregenerować siły. Ten nasz wyjazd stał się uwieńczeniem balu studniówkowego. Teraz z niecierpliwością czekamy na płytę z zapisem naszych nie tylko tanecznych popisów.
Sylwia Kamińska (kl. III A)
Marta Wacławska (kl. III B)
Wychowawczynie klas III – ich |